Wiesz czegoś nie rozumiem mamy spokojne miejsce,
a wciąż celowo zanużamy się w szaleństwie,
dostajemy wszystko jedni dziękują z pokorą,
inni chcą zabrać do siebie tak jak Krop zabrał moro,
gonimy za tym co najszybciej znika,
lekceważymy to co na prawde jest istotne,
szczęscie i relaks znajdujemy w pastylkach,
za ten hajs kupię książkę by serce przestało być głodne,
polskie stracone pokolenie... choć gruby Pan sie śmieje,
tak zaprosił mnie na scenę,
sam też zdradzam siebie jestem tylko człowiekiem,
Mefisto wciąż chce źle a jakimś cudem wciąż jest lepiej,
odzyksuje wiare w miasto krwawych historii,
wielkiej piłki i najlepszego rapu z Polski,
dokładnie kształtuje swoją rzeczywistość,
nic trudnego: plan, wola i to wszystko,
w tańcu śmierci bo urodziłem się w żałobę...
książe poetów trzy dni wcześniej tragicznie odszedł,
nie mam gotowych sposobów to sie dzieje po prostu,
za ręce razem do horyzontu...